Europa planuje finansować promowanie własnych wartości w krajach członkowskich

W środkowo-wschodniej części Europy, a we wschodniej części Unii Europejskiej, przeżywamy pewien kryzys europejskich i unijnych wartości. Pojawiają się kolejne kraje, w których zaczynają dominować nastroje nacjonalistyczne, gdzie bardzo mocno i intensywnie promuje się własną narodowość, odrębność i suwerenność, zamiast wielokulturowości, liberalizmu, oraz faktu przynależności do wspólnoty. W państwach tych pojawiają się też problemy z praworządnością, rozluźnianiem trójpodziału władzy, czy wypieraniem się solidarności europejskiej. Wśród takich krajów znalazły się Węgry, a także – niestety – Polska. Od zmiany władzy w 2015 roku nasz kraj sukcesywnie oddala się od Europy. Jednocześnie to właśnie Polska i Węgry są największymi beneficjentami funduszy unijnych, dlatego Komisja Europejska i Rada UE coraz mocniej próbują powiązać dostęp do tych funduszy z przestrzeganiem wartości unijnych.

Zanik solidarności
Pierwszym problemem jaki się pojawił, były różnice poglądów na kryzys migracyjny, a konkretnie przymusowe relokacje uchodźców do wszystkich krajów członkowskich UE. Jako pierwsze wyłamały się Węgry i Polska, a w ślad za nimi poszły Czechy i Słowacja, a początkowo także Austria. Ostatecznie te trzy ostatnie państwa pod naciskiem zarządu Unii przyjęły uchodźców, jednak nasz kraj oraz kraj Viktora Orbana do dziś stoją na stanowisku kategorycznego sprzeciwu co do ich przyjmowania. Kraje te nie przyjęły dotychczas oficjalnie ani jednej osoby. Argumentowane było to między innymi obniżeniem poziomu bezpieczeństwa w takich krajach jak Francja czy Niemcy. Jednak jednocześnie nie mówiono o dwóch kwestiach: W tych państwach uchodźców są dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy, a Polska miała przyjąć zaledwie siedem tysięcy osób – kraje, które również miały przyjąć podobną ilość imigrantów i zrobiły to, nie zostały nagle poddane masowej rzezi własnych obywateli. Zatem gdy Polska i Węgry brały z Unii pieniądze to nikt nie narzekał, ale gdy przyszło dać coś od siebie, okazało się, że kraje te nie potrafią wykazać się solidarnością z resztą wspólnoty.

Ograniczenie wypłat funduszy
Kryzys migracyjny to był dopiero początek. W Polsce rząd po 2015 roku doprowadził do poważnych naruszeń Konstytucji, jak choćby nieuprawnione zmiany składów Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, Krajowej Rady Sądownictwa, czy też danie Ministrowi Sprawiedliwości prawa do odwoływania prezesów sądów wedle uznania. Niestety podobne działania obserwuje się także w innych państwach, jak choćby Węgry czy Rumunia. Dlatego Rada UE i Komisja Europejska postanowiły coś z tym zrobić. Skoro dialogiem nie można było rozwiązać sporu, trzeba było użyć poważniejszych argumentów. Ponieważ państwa, które najbardziej odchodzą od europejskich wartości, takich jak solidarność i praworządność, są jednocześnie największymi beneficjentami środków unijnych, to pojawił się pomysł, by finansowanie takich państw ograniczyć. Trudno się temu dziwić, w końcu podatnicy w krajach zachodniej europy, którzy o wiele więcej wpłacają do budżetu UE niż z niego dostają, zaczynają się niepokoić. Ich pieniądze są w końcu przekazywane do krajów, w których brakuje poszanowania dla podstawowych wartości europejskich, a dodatkowo rządy mają skłonności by dążyć do władzy autorytarnej.

Niestety, wszystkie powyższe fakty mogą ostatecznie doprowadzić do tego, że Polska straci dostęp do unijnych funduszy. Będzie to poważny cios dla naszego kraju, który w obecnej perspektywie budżetowej UE był największym beneficjentem tych środków finansowych. Kolejna perspektywa budżetowa, w które wypłaty środków mają być powiązane z przestrzeganiem praworządności i solidarnością z innymi państwami UE, musi uzyskać jednogłośne poparcie wszystkich państw członkowskich, by mogła zacząć obowiązywać, więc teoretycznie takie państwa jak Węgry czy Polska mogłyby ją zawetować. Ale już wiadomo, że dostęp do finansów w zamian za przestrzeganie wartości europejskich ma zostać wpisany do rozporządzeń wykonawczych, a do ich przyjęcia nie jest już wymagana jednogłośna zgoda wszystkich członków.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*